„Drugi” nie znaczy przegrany. „Drugi” znaczy najlepszy, tylko z jednym wyjątkiem

Nie było w piątek w Planicy – jak przewidywano, że może zdecydować o triumfie lub jego braku w klasyfikacji generalnej – żadnego błędu Kamila Stocha. Nie było upadków ani innych wydarzeń, które mogłyby być później alibi dla drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej sezonu 2016/17. Stoch skakał bardzo daleko, ale inni – w tym 45-letni Noriaki Kasai – skakali lepiej. Stefan Kraft robił to natomiast doskonale.

W dotychczas rozegranych w Planicy pięciu seriach Austriak był pięć razy lepszy od Polaka. Tutaj nie może być mowy o przypadku. Loty Krafta przypominały popisy Adama Małysza z najlepszych lat i tego, co minionej zimy wyprawiał Peter Prevc. To 23-latek jest nowym dominatorem i jeśli myśleliśmy nawet, że po problemach w locie w Vikersund stracił na pewności siebie, dostaliśmy jako kibice biało-czerwonych bolesną odpowiedź – nie stracił. Stefan Kraft w siódmym zwycięstwie tego sezonu uzyskał 38,1 pkt przewagi nad największym rywalem. To w przeliczeniu na odległość aż 31,5 metra. Nie ma na to innego słowa niż nokaut, ale wyprowadził go ktoś, po kim po prostu należało się tego spodziewać.

Przedwcześnie (bo do końca sezonu jeszcze jedne zawody) otrzymaliśmy niemal pewność, że polski skoczek zajmie 2. miejsce w klasyfikacji generalnej. Tylko – jeśli mówimy o drużynowym mistrzu świata i zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni, ale aż, gdyby uznać, że Stoch za rywala miał kogoś, kto w swojej karierze pewnie zmierza po miejsce w historii dyscypliny. Strach pomyśleć, co będzie, gdy w końcu filigranowy zawodnik zadebiutuje w igrzyskach olimpijskich!

Sezon dla biało-czerwonych jeszcze się nie kończy i teraz (odchodząc przy walce Stoch-Kraft od narracji „dopóki piłka w grze”) najważniejsze będzie to, co na Letalnicy zdarzy się jutro. Od godz. 9 w Planicy najważniejszy akt pojedynku o Puchar Narodów. Po tym, jak Orły Stefana Horngachera radziły sobie w piątek, na rezultaty „drużynówki” można czekać spokojnie. Nasi zajęli 5., 7., 12. i 23. miejsce, podczas gdy Austriacy – 1., 6. i 24. i 30. Przewaga naszej kadry wynosi obecnie 226 punktów.

Jak rzucił ktoś podczas piątkowej transmisji w redakcji, „Stoch jedną Kulę już ma. Szansa na Puchar Narodów może się nie powtórzyć”. Tak właśnie warto do ostatnich dwóch dni tego sezonu podejść. Bo „drugi” nie znaczy ostatni i przegrany. „Drugi” znaczy: najlepszy, tylko że z jednym wyjątkiem. A że Stefan Kraft od co najmniej miesiąca takim wyjątkiem jest, nie mam najmniejszych wątpliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>