Przyszłość polskich biegów narciarskich triumfowała

Otwieram komputer i nie wierzę. Patrzę w ostatnie przychodzące SMS-y w telefonie – nie wierzę. Odbieram telefon – szczęka w dół. Wiadomości w Facebooku – nie mam siły odpisać. Ze wszystkich stron napłynęły te same informacje – Bieg Piastów podał sobie rękę z Urzędem Marszałkowskim.

A skoro cztery źródła potwierdzają tę samą nowinę, znaczy to, że prawdziwa. Ale jeszcze raz – dla mojej i waszej radości: „Została podpisana umowa przedwstępna pomiędzy Stowarzyszeniem Bieg Piastów a Dolnośląskim Urzędem Marszałkowskim, dotycząca odsprzedania i dzierżawy terenów na Polanie Jakuszyckiej. Wygląda na to, że sprawy dotyczące rozbudowy Polany zostały unormowane.” Może mógłbym to jakoś podkreślić, pogrubić albo chociaż powiększyć?

Jestem szczerze podekscytowany. Jeszcze tydzień temu spodziewałem się, że organizowana w Szklarskiej Porębie konferencja prasowa zakończy się soczystym mordobiciem lub chociaż wymianą zdań, które dziennikarze z mikrofonami będą musieli później wypipkać. I zapowiadało się. Przy stole szychy z urzędu, szychy ze stowarzyszenia stoją przed nimi i patrzą wściekle. W ruch poszły dokumenty, dowody na niespełnione obietnice i bierność oponentów, których do niedawna nazywano hucznie partnerami. Ogień bucha, aż nagle wstaje strażak.

Tak właśnie określić można rolę Członka Zarządu Województwa Dolnośląskiego Jerzego Michalaka, który jako jedyny przyjechał na wspomniane spotkanie z niezaciśniętymi pięściami. Wstając i zapraszając do stołu przedstawicieli Biegu Piastów otworzył drzwi do merytorycznej dyskusji. Te same, które przez ostatnie miesiące zamykały się wraz z każdą próbą porozumienia.

Komandor Biegu Piastów Dariusz Serafin po wyjściu z budynku Urzędu Miasta (gdzie odbywała się konferencja) był ewidentnie odprężony. Władze województwa trochę mniej – wciąż obawiali się, że „Jakuszyce” coś wykombinują. Jak się okazało, zaproponowany przez nich wówczas projekt aktu notarialnego był ostatnią kombinacją. I uwaga, pojawia się zdanie-klucz, została zaakceptowana.

Co to oznacza? Ano tyle, że po prawie czterech latach od pierwszego sygnału o potrzebie przebudowy wreszcie zrobiono coś konkretnego. Nie ma co rozpamiętywać, że już przed 2012 rokiem miasto i stowarzyszenie miało zaawansowane plany rozbudowy. Wtedy nie było na to kasy. Dziś kasa jest, przedwstępnie podpisany dokument też, a nadzieja – co to ponoć jest matką głupich – umrzeć nie zdążyła. Co więcej, obrodziła w akty dobrej woli. Serafin poinformował, iż urząd jako drobny wkład w rozwój narciarstwa wkrótce zakupi na Polanę dwie nowe armatki. Ba! Pojawiło się nagle miejsce na tak oprotestowane boisko do futbolu!

Do końca września przyszłego roku gotowa ma być pełna koncepcja inwestycji, do której tworzenia zaproszeni zostaną przedstawiciele FIS, IBU, PZN, PZBiath, lekkoatleci i inni specjaliści, którzy jakkolwiek mogą przyczynić się do zmienienia Polany Jakuszyckiej w miejsce przyjazne wszystkim. Na czele obradującego komitetu ma stanąć Julian Gozdowski – gwarant należytego zabezpieczenia interesów narciarzy. Już teraz wiadomo też, że najprawdopodobniej równolegle toczone będą rozmowy o ostatecznych kształtach umów między stowarzyszeniem i Urzędem Marszałkowskim. Tak, żeby już nigdy bzdury i osobiste ambicje nie wygrały z dobrem polskiego sportu.

Panowie, gratuluję.

Jedno przemyślenie nt. „Przyszłość polskich biegów narciarskich triumfowała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>