#krótkie_historie

Uliczne sytuacje, krótkie spostrzeżenia. Sporty, niesporty, ludzie. Osobne miejsce na blogu, w którym wszystkie te codzienne przemyślenia zostają chronologicznie układane.

18/4/17: „dla sportu”.

Sąsiedzi ruszyli z kampanią promocyjną. Na ulicach miast zapraszają billboardem z pięknym stadionem lekkoatletycznym w Monachium i sloganem: „Magia niemieckich miast. Przyjedź dla sportu”.
Lekkoatletycznym? Zupełnie jakby chcieli ukryć, że teraz na tamtejszych ulicach na potęgę uprawia się strzelectwo.

11/3/17: rywal.

Przez ponad połowę z pięćdziesięciokilometrowej trasy biegli narta w nartę. Ostatnie kilkanaście minut – te, w których Martin Sundby przypuścił decydujący atak – kosztowały zwycięzcę wszystkie siły. Na mecie padł. Iivo Niskanen nie finiszował tak efektownie. Sundby dalej leżał, gdy ten podszedł do niego i bez słowa odpiął jego narty. Pomógł wstać, a następnie podniósł rękę Norwega i uznał jego wyższość. Holmenkollen to stan umysłu.

1/2/17: wybór.

Mając możliwość obserwacji czegoś pięknego, wybrałbyś klatkę, której ściany są ze szkła powiększającego, czy prawo swobodnego poruszania się, ale bez gwarancji, że bez szkła powiększającego zobaczysz to coś pięknego wystarczająco dobrze?

7/1/17: powroty.

Cechy wspólne: narty, pasja, prędkość, ból, łzy i koledzy, którzy zostali, by wspierać. Bischofshofen. Cechy różne: błąd i pech, narodowości. W 2016 roku Nick Fairall po upadku na skoczni narciarskiej oglądał ostatni konkurs Turnieju Czterech Skoczni na wózku inwalidzkim. W 2017 roku po upadku na skoczni narciarskiej ostatni konkurs Turnieju Czterech Skoczni na wózku inwalidzkim oglądał go Lukas Mueller. Wystarczy już.

17/8/16: igrzyska.

Najwyższa pora położyć się do spania – pomyślałem o 1:15. Jeszcze tylko jedna konkurencja – postanowiłem o 4:30.

17/6/16: zagrają w siatkówkę          ?

Byli z dużej firmy, gdzie czas to najprawdopodobniej pieniądz. Spory. Niech skalą będzie piękny, szklany budynek, pod którym człowiek czuje się mały. Siedziba. Punktualnie o 18:15 – kwadrans po pracy – umówili się i poszli zagrać w siatkówkę. Już za chwilkę zaczną. Tylko jeszcze sprawdzą maile.

11/1/16: mistrz na marginesie.

Pamiętam czasy, gdy słowo „Austriak” w skokach narciarskich zamieniało rywalom nogi w watę. Byłem filarem złotej drużyny z Turynu i Vancouver, a we Włoszech indywidualny olimpijski tytuł przegrałem o jedną dziesiątą punktu. No trudno. Wygrałem za to Turniej Czterech Skoczni, z kolegami sięgaliśmy po mistrzostwo świata w lotach, a w PŚ to demolowałem rywali przyzwoite dwanaście razy. Nie powiem, w żółtym plastronie lidera najgorzej się nie czułem.

Teraz jest trochę inaczej. Zamiast z kolegami w Willingen, rozbijam się jak jakiś dzieciuch po Pucharach Kontynentalnych. Nazywam się Andreas Kofler i szukam w sobie siły, by powalczyć o powrót na szczyt.

27/11/15: patriota?
Warszawa, tzw. „Patelnia”. Klęczący, zaniedbany mężczyzna w średnim wieku trzyma przed sobą kartkę. Marznie – ponad nim ciemne chmury, przeszkadza wiatr i temperatura na granicy marznięcia wody. Na arkuszu opisane życiowe problemy: to jak państwo zabrało mu nadzieję, to jak nie udało się życie. Stojąc tyle na mrozie musiał się ciepło ubrać. Na zimowej czapce naszyte ma „Respect Poland”. Mimo wszystko.
09/10/15: hymn na trawie.
Kamil w letnich mistrzostwach kraju uznał wyższość nie tylko Dawida i Maćka, ale też Stefana oraz tego, który na narciarskie salony dopiero się wkrada – Andrzeja. Po każdej dekoracji najlepsza szóstka stawała na (lub w okolicach) podium, a ze skoczniowych głośników rozbrzmiewał Mazurek Dąbrowskiego. I chociaż dwukrotny mistrz olimpijski hymnu po zawodach słuchać uwielbia, to nie jest piłkarzem, by stać wówczas na trawie. I chyba stąd ten grymas na twarzy. I dobrze, wszak sportowa złość piękności nie szkodzi.
09/09/15: marzenie lekarza.
Młoda studentka medycyny poszła na praktyki do szpitala. Po uczestniczeniu w przeszczepie nerki nie wszystko było już takie samo. – To jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie w życiu widziałam. Jak nerka wcześniej biała i nieżywa jest wszczepiana i nagle robi się burgundowa, cieplutka, zaczyna żyć. Chciałabym żeby zobaczył to kiedyś każdy człowiek. I zdecydował, że też chce być dawcą.
02/09/15: profesjonalizm.

- Ten sezon będzie przełomowy. Awansujemy, ogramy wszystkich, będzie zajebiście – zapewnił zmotywowany zawodnik wśród swoich kolegów z klubu. – No to za awans – dodał i nachylił pełną szklankę w stronę ust. Izotonik niższych lig.

26/05/15: druga.

Długo tutaj Brigita jechała, żeby przejść 3000 metrów. Litwinka wiedziała, że w Ostravie faworytką nie będzie ona, a ws-chodząca gwiazda czeskiej lekkoatletyki, Anežka Drahotová. I tak było. Szczupła, wysoka i ładna zawodniczka pokonała Virbalytė o 19 sekund. Czekał na nią aplauz, kwiaty, kamera telewizyjna i wywiad na żywo. Zwycięzca. Na Brigitę nie czekało nic. Drudzy nie są na mecie ważni.

21/05/15: schody.

Warszawa, jedno z centrów handlowych. Sklep piętrowy, na każdy z poziomów prowadzą długie na dziesięć-piętnaście metrów schody ruchome. Pech chciał, że zostały dziś wyłączone i serwisuje je zespół techniczny. Schody będące zwykłymi schodami nie są już tak atrakcyjne. Kobieta zrezygnowała.

3 przemyślenia nt. „#krótkie_historie

  1. Bardzo szerokie widzenie ŚWIATA..Prawdziwy humanista.Trzymaj tak dalej!Oby ten bystry wzrok nigdy nie zawiódł!

Odpowiedz na „~FankaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>