Siedlce. Narciarska enklawa na nizinach [REPORTAŻ]

Miasto jak inne, ludzie jak wszędzie, może odrobinę biedniej i bardziej ponuro. Jeśli rozejrzeć się na boki, brakuje tylko gór. A to z nimi kojarzy się narciarstwo. Dyscyplina, w której mazowieckie Siedlce lepsze są od Zakopanego.

Pan Grzegorz z entuzjazmem otwiera drzwi. Ojciec 4. w historii miasta uczestnika igrzysk olimpijskich, szef Komisji Biegów Narciarskich przy PZN. W obrandowanej sponsorami Związku bluzie czeka i na mnie, i na zawodników, którzy przychodzą pod garaż co najmniej na kwadrans przed treningiem.

rawa-siedlce-2015-fot-chmielewski

Bo trzeba zwrócić uwagę, że dom Staręgów nie należy wyłącznie do Staręgów. Maria, matka Macieja i Ani, przyznaje, że tutaj zazwyczaj jest gwarno i tłoczno. W sobotę ktoś remontuje korytarz, ktoś puka do drzwi chcąc załatwiać drobne interesy, zawodnicy niemal jak do siebie wchodzą witając się z mieszkańcami. To w połowie dom, a w połowie siedziba klubu, który Staręgowie prowadzą w duecie.

Centrum założonej w 1994 roku Rawy Siedlce znajduje się właśnie przy Żwirowej. Przed domem dumnie prezentuje się bus oklejony narciarskimi symbolami, na którego ostatniej szybie znalazło się miejsce dla autorytetu podróżujących nim dzieciaków. „UKS Rawa Siedlce. Maciej Staręga, Sochi 2014.” I zdjęcie. Ojciec, choć w temacie relacji syn-tato wiadra słów nie wylewa, z potomków jest dumny. O nartach rozmawiamy przy powtórce transmisji Pucharu Świata z Val Müstair, gdzie dwudziestopięciolatek był siódmy. W pamięci telewizora jest jeszcze sto pięćdziesiąt podobnych nagrań. Z komody zdejmuje fotografię.

- Ania też miała talent do biegania. Pracowała ciężko, zdobywała medale, narciarstwo było ją pasjonowało. Czy byli skazani na zimę? Pewnie trochę tak, chociaż wydaje się, że ani jedno, ani drugie nie żałuje takiego dzieciństwa – opowiada ojciec, matka dodaje: – Na pewno nie, to po nich widać. Gdyby było inaczej, Maciek nie marnowałby na sport całego życia. U Anki trochę inaczej się potoczyło, poszła inną drogą. A na przykład w Szklarskiej Porębie na Pucharze Świata to kibice ją z Johaug mylili.

Maria to w ogóle ciekawa postać. Przed poznaniem Grzegorza z nartami wspólnego miała niewiele. Później wszystko się obróciło. – Siłą rzeczy byłam w środowisku, poznawałam je od środka ze wszystkimi wadami i zaletami. W pewnym momencie pojawiła się myśl: zrobię trenera. Ale do tego trzeba AWF, a ja już parę lat nauki za sobą miałam. Stanęło na instruktorze – wspomina drepcząc niespiesznie na nartorolkach. W treningach pomaga mężowi. Trochę ogarnia chmarę dzieciaków, czasem wytknie jakiś błąd, zmobilizuje do wysiłku. Najmłodsi w Staręgach wydają się widzieć nie tylko trenerów, ale też kogoś na kształt sportowego wujostwa. W klubie są i cisi, i głośni, ci spokojni oraz ekstrawertyczne „diabełki”. Jednak gdy trzeba – słuchają wszyscy. Tylko czy to coś dziwnego? Członkostwo w Rawie jest darmowe, klubowicze niezależnie od wieku dostają komplet sprzętu. – Duży procent zbiorów to zasługa Maćka – tłumaczy trener. – Syn starsze komplety nart nieodpłatnie oddaje do klubu, z którym przez lata chyba związał się emocjonalnie. To fajne, że kiedy przyjeżdża, nie jest tylko „gościem z telewizji”, ale mentorem i pomocnikiem – zauważa Grzegorz Staręga. Niestety za rządów Miroslava Petraska czasu na pobyt w domu jest mniej. Zgrupowania trwają nawet po trzy tygodnie.

Narty, buty, rolki czy kije gromadzone są w dwóch miejscach: zimową część, zabezpieczoną i starannie popakowaną w pokrowce trzyma się na stryszku w najbliższym sąsiedztwie maćkowych i ankowych pucharów. To, czego używa się teraz, leży w garażu. Łącznie? Imponujące kilkadziesiąt par od dobrych na najmłodszą w ekipie ośmiolatkę, aż po seniorskie deski Maćka i reszty dorosłych chłopaków. I najlepsze: wszystkie te rolki, wiązania i narty serwisuje w zasadzie jeden facet. Rodzina zgodnie przyznaje, że jej życie prywatne to trochę jak Bóg dla ateisty – nie istnieje. Na urlop i reset zajętych nartami głów znaleźli wreszcie czas w ostatnie wakacje. Wylądowali w Norwegii i Szwecji, oglądali trasy biegowe i skocznie.

Jedni przed dzisiejszym bieganiem na rolkach przyszli po sprzęt na Żwirową, inni od razu czekali na trasie. Nic szczególnego: raczej płaska, trzykilometrowa alejka z niewielkim wzniesieniem. Wylana między polem a ruchliwą drogą zazwyczaj służy rolnikom w dojeździe do upraw. Ale ci wiedzą już, że nie są tam sami. Nadjeżdżający traktor zwalnia. Korzystając z chwili spokoju dopytuję o zaplecze zimowe. To otworzyło się po ostatniej zimie na dawnych terenach wojskowych. Stary pas bezpieczeństwa, po którym wiódł kiedyś strzeżony płot, dzisiaj idealnie nadaje się do nart. Rodzice zawodników i oni sami zrobili wszystko w czynie społecznym. Jest pętla sprinterska, trochę miejsc do dłuższego biegania. Razem parę ładnych, szerokich kilometrów, a w dodatku z możliwością zainstalowania oświetlenia, o które Rawa stara się od dłuższego czasu. Przed sezonem raczej nie zdążą, choć nadziei nie tracą. W dalekosiężnych planach jest też cały stadion narciarski. Tylko że wszystko kosztuje, a Miasto na ten rok obcięło finansowanie o prawie połowę. Klubowy budżet względem ubiegłych lat tym razem ma problem – pozycja pierwszoligowej drużyny piłkarskiej i ekstraklasowych koszykarek jest zbyt mocna, by się stawiać.

Staręgowie z tak liczną grupką dzieci w różnym wieku sprawiają wrażenie zadowolonych i po trosze spełnionych. Przemęczonych, ale uśmiechniętych. W dwie dekady od zera zorganizowali się tak sprawnie, że na arenie krajowej są już w klasyfikacji PZN trzeci na trzydzieści sześć wszystkich klubów w Polsce. I to nie trenując w górach, których narciarstwo jest niemalże synonimem, ale w mazowieckiem – na 155 metrach nad poziomem morza.

Obejrzeliśmy zawody z Val Müstair, Grzegorz między zdaniami włącza team sprint z Falun.

- Ukoronowaniem tego wszystkiego byłoby, gdyby Maciek zrobił jakiś duży sukces. Marzy nam się podium w Pucharze Świata, może coś w mistrzostwach – snuje. Zapytany o to, czy przed 2014 rokiem koronacją nie nazywał samego występu syna w igrzyskach, niezauważalnie przytaknął głową.

Jedno przemyślenie nt. „Siedlce. Narciarska enklawa na nizinach [REPORTAŻ]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>