Archiwa tagu: lekkoatletyka

Panie Stasiu, kiedy ten rekord? [REPORTAŻ]

stanislaw-szczyrba (1)

Historia Stanisława Szczyrby – człowieka, który dwadzieścia siedem lat temu wyjechał z Polski, żeby zostać legendą lekkoatletyki. Jego zawodnicy zdobywali medale olimpijskie i mistrzostw świata, bili rekordy świata. A ten jeden, w skoku wzwyż mężczyzn, jak nie chciał zostać na stojakach, tak nie chce. Ma go pobić największy diament pana Stasia, Mutaz Essa Barshim. 

Szczyrba to też przy okazji trener mojego trenera. 

Zanim Mutaz Essa Barshim podszedł do ekipy po flagę, żeby móc z nią w Londynie świętować mistrzostwo świata, trener zdążył się już rozpłakać. Jako jedyny na trybunie nie ruszył się z krzesełka, tylko schylił głowę, nakrył się czapką i schował twarz w dłoniach. Wszyscy wokół albo stali, albo wrzeszczeli na cześć nowego króla skoku wzwyż, tymczasem król – zanim zajął się dziękowaniem za doping – poszedł przytulić szkoleniowca. Gdyby nie udawał twardziela, pewnie płakaliby obaj.

Wygrana chęci nad cierpieniem

To Polak jest tym schowanym za dłońmi. 71–letni Stanisław Szczyrba został ojcem, mózgiem i duszą sukcesu, na który Katar czekał od 2009 roku, ale w ogóle nie brano pod uwagę, że dokona go akurat Barshim.

– 7 grudnia minie pięćdziesiąt lat odkąd jestem trenerem. Tego dnia założono mi moją pierwszą grupę. Opowiedzieć te lata? To jakby opowiedzieć całe życie – przekrzykuje głośniki Szczyrba. Rozemocjonowany nie czuje zaczepek kolegów w fioletowych strojach ani tego, że za chwilę zacznie się dekoracja medalowa jego zawodnika. W końcu przerywamy. Gdy wywołano nazwisko złotego medalisty, wstał, podniósł zaciśnięte pięści i przyznał koledze: „Wiesz, co? To mój najlepszy moment w karierze”. Mutaz skoczył 2,35 metra i chociaż ma już 26 lat, a od sześciu jest najlepszy na świecie, pierwszy raz w karierze seniora zdobył na stadionie złoty medal.

Szczyrba znowu usiadł. Już po wszystkim. – Nigdy nie wyobrażałem sobie, że mógłbym być w życiu tak szczęśliwy. Z moim zdrowiem nie jest za dobrze i w ostatnich miesiącach walczyłem dzień za dniem Continue reading Panie Stasiu, kiedy ten rekord? [REPORTAŻ]

Lekkoatletyczny alfabet Londynu 2017

A jak ANA – Gdzie nie zapytamy, nikt nie ma pojęcia, skrótem jakiego kraju są te litery. Ani gdzie właściwie szukać go na mapie. Wiadomo jednak, że od roku udziela warunkowo azylu tym, w których kraju idee sportu lub człowieczeństwa utopiono w szambie. Z MŚ przywożą nawet jeden złoty medal – Maria Lasickene zdobyła go w skoku wzwyż, za co dostąpiła zaszczytu wysłuchania hymnu światowej federacji. Na pewno była wniebowzięta. Continue reading Lekkoatletyczny alfabet Londynu 2017

Widzę Londyn #9: Prawdziwy kibic

chelsea

W dni meczowe ruch samochodów od galerii przy Fulham Broadway aż do skrzyżowania z Finborough Road jest zamykany i pilnowany przez policję, prawdopodobnie dlatego, że któregoś razu po bramkach rywali wyszło naraz ze Stamford Bridge tylu kibiców, że zwyczajnie nie pomieścili się na chodniku. Dzisiaj ewakuacja zaczęła się już w 43. minucie, gdy po czerwonej kartce dla Gary’ego Cahilla najpierw Chelsea nadgryzł Sam Vokes, potem Stephen Ward, a tuż przed przerwą ten pierwszy wyprowadził gospodarzom nokaut w samo serce. Ludzie nie wyglądali na wychodzących na przerwę. Szli rozgoryczeni w stronę metra, dopijali piwo i kopali puszki. Z wyjątkiem jednego.

Ubrany w szary dres z klubowym logo człowiek wyglądał tak, jakby też chciał zdążyć na pierwszy gwizdek. Miał sportowe buty, torbę z niebieskimi naszywkami i laskę, bez której nie byłby w stanie pokonać pięciu metrów. Z nią też chodził powoli, tym trudniej, gdy po golu Vokes’a w stawianiu kroków zaczął przeszkadzać mu tłum obrażonych. Żeby nikt nie stratował najlepszego kibica, jego marsz ochraniało kilkoro policjantów. Obrażał się, gdy proponowali pomoc.

Jeśli pierwszego lepszego głupka z szalikiem nazywa się w piłce nożnej kibicem, kim jest ten człowiek z Chelsea?