Archiwa tagu: mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym

Lahti umie w PR, czyli mail na przypudrowanie rzeczywistości

Zapowiadane jako rozważne, ekonomiczne i rozwijające kraj mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Lahti zakończyły się finansową klapą. W związkowej kasie brakuje 1,6 mln euro, nie wywiązano się z umów, ale organizatorzy… wysłali PR-owego maila, w którym ogłosili sukces. 

Wiadomość trafiła na skrzynki e–mailowe dziennikarzy obsługujących MŚ we wtorek. Przeczytałem m.in. że „fińskie serca napełniły się na nowo miłością do nart”. Gorzej było z napełnianiem się kont bankowych. Continue reading Lahti umie w PR, czyli mail na przypudrowanie rzeczywistości

Panteon rozczarowanych. Nie dla wszystkich Lahti jest szczęśliwe

Albo nie startują, albo nie mają formy, albo tracą medal, gdy ten prawie już wisi im na szyi. Mistrzostwa świata są raz na dwa lata. Rozczarowanym nie trzeba tego dodatkowo przypominać.

Konkurs indywiudualny na normalnej skoczni, druga seria. Kamilowi Stochowi brakuje kilkadziesiąt centymetrów do podium. – Jestem sfr… nie, nie jestem sfrustrowany. Jestem rozczarowany – rzuca do dziennikarzy i tak spokojny Polak. W powietrzu czuć, że miał apetyt na więcej.

Dziennikarzom i tak nic nie powie”

Z trzech szans, które Stoch miał na medale przed wyjazdem do Lahti, przed czwartkiem nadal zachował dwie. Biegaczka Stina Nilsson – nazywana czasami nową królową sprintu – zostawiła sobie jedną, w dodatku najmniej satysfakcjonującą dla sportowego ego. Bo to sztafeta, w której brak medalu Szwedek byłby czymś w rodzaju braku wygranej polskich piłkarzy nad San Marino. Ale Nilsson, która w styczniu walczyła o zwycięstwo w Tour de Ski, w Lahti nie idzie.

- Ta dziewczyna prawie nigdy nie powie dziennikarzom wprost, że coś jest nie tak Continue reading Panteon rozczarowanych. Nie dla wszystkich Lahti jest szczęśliwe

Polska pokazała, że jest narciarskim zaściankiem

W niedzielę na normalnej skoczni w Lahti odbędzie się konkurs mieszany o mistrzostwo świata. Wśród zgłoszonych są oczywiście takie potęgi jak Niemcy, Austria, Norwegia, Słowenia czy Japonia, ale też mniejsze ekipy, których reprezentanci w męskiej stawce stanowią tylko kolorowe tło. Razem do zawodów zgłosiło się czternaście największych reprezentacji świata. I mimo że od ostatniego alarmu na ten temat minęły dwa lata, znów w tym gronie zabraknie Polski.

- Nie macie trochę żalu, że nie ma w Lahti kobiet do wystawienia drużyny mieszanej? – spytał ktoś z dziennikarzy Kamila Stocha.
- Nie ma kobiet, nie ma żalu.

I faktycznie, 4. zawodnikowi ostatnich mistrzostw świata los żeńskich skoków może być obojętny, bo jeśli ten walczy o złoto indywidualnie, do drużyny 2+2 Stefan Horngacher być może wystawiłby rezerwowych Jana Ziobrę i Stefana Hulę. Razem z Anną Twardosz i mającą już na koncie punkty Pucharu Świata Kingą Rajdą (to 13. juniorka świata) na Salpausselce mogliby powalczyć o awans do drugiej serii, a co za tym idzie – dwuletnie stypendium ministerialne, o którym zawodnicy spoza elity mówią: niezbędne do życia. Te optymistyczne założenia to żadne mrzonki, bo ekipy Kazachstanu, Rumunii i Kanady są jak najbardziej do pokonania. Finlandii, Włoch i Czech – wydaje się, że też.

- Nie ma wiary w nasz sukces, dlatego siedzimy w domu. A jak widzimy na liście startowej, w Lahti skakała zawodniczka z Łotwy, która w Lotos Cup przelatywała maksymalnie 50 metrów – mówił w niedawnej rozmowie z portalem skijumping.pl trener Polek Sławomir Hankus. Jak dodał, na pytanie o nasz wyjazd na MŚ otrzymał tylko negatywną odpowiedź. – Że dla zawodniczek są to za wysokie progi.

Odpowiedź na mnożące się pytania jest w istocie bardzo prosta i przyszła w mojej prywatnej rozmowie z jednym z wysoko postawionych pracowników PZN. Dwa lata temu po Falun działacz przyznał: – Proszę tego nigdzie nie pisać, ale ja to za tymi skokami dziewczyn nie przepadam. To takie sztuczne i na siłę. Kobiety to powinny co innego robić, a nie na nartach skakać.

Skoki kobiet do programu mistrzostw świata FIS włączono w 2009 roku w Libercu i dla najważniejszych reprezentacji był to czas, gdy krajowe związki miały już z kim tam jechać. Później rozpoczęła się szkoleniowa ekspansja, zauważalna na przestrzeni gołym okiem. Miksty – czyli to, co odbędzie się dziś – wprowadzono do MŚ w 2013, rok później kobiety po raz pierwszy w historii dopuszczono do igrzysk. Czyli Polskiemu Związkowi Narciarskiemu przepadły już łącznie 7 okazji na medal. Po Lahti będzie 9.

Może jestem zbyt liberalny albo naiwny, ale dla mnie nie ma najmniejszej różnicy, jaką ten medal ma płeć. Przestańmy więc łudzić się, że niedługo skoki kobiet znikną i będzie po problemie, tylko zacznijmy myśleć perspektywicznie. Niemcy dzięki Carinie Vogt mają w dużych imprezach o trzy złote medale więcej. W Japonii skoki pań są nawet popularniejsze niż męskie. Powołanie kadry i rozdanie kurtek ze sponsorami kwalifikacji olimpijskiej nam nie załatwi. W sporcie, drodzy działacze, powiedzenie „z jakim przystajesz, takim się stajesz” obowiązuje tak samo.