Widzę Londyn #9: Prawdziwy kibic

chelsea

W dni meczowe ruch samochodów od galerii przy Fulham Broadway aż do skrzyżowania z Finborough Road jest zamykany i pilnowany przez policję, prawdopodobnie dlatego, że któregoś razu po bramkach rywali wyszło naraz ze Stamford Bridge tylu kibiców, że zwyczajnie nie pomieścili się na chodniku. Dzisiaj ewakuacja zaczęła się już w 43. minucie, gdy po czerwonej kartce dla Gary’ego Cahilla najpierw Chelsea nadgryzł Sam Vokes, potem Stephen Ward, a tuż przed przerwą ten pierwszy wyprowadził gospodarzom nokaut w samo serce. Ludzie nie wyglądali na wychodzących na przerwę. Szli rozgoryczeni w stronę metra, dopijali piwo i kopali puszki. Z wyjątkiem jednego.

Ubrany w szary dres z klubowym logo człowiek wyglądał tak, jakby też chciał zdążyć na pierwszy gwizdek. Miał sportowe buty, torbę z niebieskimi naszywkami i laskę, bez której nie byłby w stanie pokonać pięciu metrów. Z nią też chodził powoli, tym trudniej, gdy po golu Vokes’a w stawianiu kroków zaczął przeszkadzać mu tłum obrażonych. Żeby nikt nie stratował najlepszego kibica, jego marsz ochraniało kilkoro policjantów. Obrażał się, gdy proponowali pomoc.

Jeśli pierwszego lepszego głupka z szalikiem nazywa się w piłce nożnej kibicem, kim jest ten człowiek z Chelsea?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>