Wisła nie będzie drugim Zakopanem

zakopane

Dwa miasta, dwie skocznie, dwa światy. Zakopiańskie konkursy Pucharu Świata pod kilkoma względami biją na głowę te rozgrywane w mieście Adama Małysza.

Cztery dni. Przejazd z Beskidów pod Tatry, wielkie logistyczne wyzwanie, góra pieniędzyna przygotowania, dziesiątki tysięcy kibiców, kilkaset skoków i miliony emocji. Tak w wielkim skrócie opisać można polski „długi weekend” ze skokami narciarskimi. Z czołówki zabrakło tylko wracającego do zdrowia po upadku Simona Ammanna i rehabilitującego się Andreasa Wellingera. Pozostali przyjechali, skoczyli i mogli ocenić. A w tych ocenach rzadko padało hasło „Wisła”. Dlaczego?

25 vs. 8

…tysięcy kibiców, którzy zasiedli odpowiednio pod Wielką Krokwią i obiektem Adama Małysza. To dane ze stron internetowych zawodów, jednak te rzeczywiste różnią się od oficjalnych. Za bramami skoczni im. Marusarza stał bowiem tłum fanów, którym nie udało się nabyć biletów na sektory. Biało-czerwoni entuzjaści szczelnie wypełnili chodniki na pobliskich ulicach, ustawili się też wzdłuż polany po lewej stronie Krokwi. Różnica w pojemności trybun jest duża, jeśli tylko te liczby ze sobą zestawimy. Różnica to potężna, jeśli oszacujemy wpływy z biletów przy pomnożeniu pierwszej wartości przez dwa pucharowe dni. Nie będzie to więc 25:8, a aż 50. To nokaut, który nabiera jeszcze innego znaczenia, gdy ocenimy…

Widoczność

Infrastruktura pod skocznią narciarską w Wiśle-Malince jest niewystarczająca, by zaspokoić wysokie oczekiwania fanów wobec polskich Pucharów Świata. Pomysł niewielkiego przeciwstoku, który wzniesiono nad drogą przy okazji ostatniej przebudowy, skutecznie zabił szansę na stworzenie z tego miejsca drugiego Zakopanego i teraz, post factum, niewiele da się z tym zrobić. Niestety na 8 tys. kibiców, którzy odwiedzili tego dnia najlepszych skoczków świata, godny widok miało maksymalnie jedna trzecia z nich. Dla większości obserwacja czwartkowych zmagań ograniczyła się do widoku lotu i lądowania. Z niektórych miejsc dostrzec dało się jeszcze mniej – ci kibice przeważnie śledzili konkurs z wykorzystaniem telebimu. Paradoksalnie za najlepsze (lub prawie najlepsze) miejsca nie trzeba w Wiśle zapłacić ani grosza, bo znajdują się one… za płotem. Dzika trybuna „na drzewkach” jak zawsze wypełniła się po brzegi.

Zimowa stolica Polski pod tym względem bije na głowę wielu gospodarzy Pucharu Świata. Oczywiście są skocznie, na których oglądanie konkursów to najwyższy standard, jednak przestronne i odpowiednio nachylone sektory Wielkiej Krokwi w zupełności zdają egzamin. Zarówno z „Księżyca”, czyli niebieskich konstrukcji ustawionych wzdłuż zeskoku, jak i z „Wenus” i „Marsa” kibic ma bardzo dobry widok na całą arenę zmagań. Przeszkadzają tylko setki flag, ale taka wada to na polskich skoczniach zaleta.

„White and red wonderland”

Kto był, ten wie. Kto nie był, niech żałuje i kupi bilety na przyszły rok. Puchar Świata w Zakopanem ma taką oprawę, że skoki narciarskie są tylko pretekstem do zabawy. Crowd Supporters, czyli grupa odpowiedzialna za oprawę, nazwała wydarzenie biało-czerwonym rajem. I nikt z przyjeżdżających pod Wielką Krokiew nie ma wątpliwości, że jest to nazwa właściwa. Dla wielu nudna i monotonna dyscyplina sportu dzięki żywiołowej i doskonale dobranej muzyce staje się show, jakiego zazdrościć mogą nam hokeiści NHL lub organizatorzy otwarcia igrzysk olimpijskich. I jeśli przesadzam, to tylko trochę. Śpiewy, interakcje z publicznością i nieprawdopodobny doping nawet dla przedskoczków to znaki szczególne imprezy na największej skoczni w Polsce. – Chciałabym pójść na imprezę, którą poprowadzą Crowd Supporters – mówiła moja koleżanka. Nie musi nigdzie iść. Ta impreza od lat kręci na skoczni.

W Wiśle nie tylko kiepsko się skoki ogląda, ale też – oprócz sportu – nie dzieje się tam nic ciekawego. Duet spikerski nie do końca radzi sobie z językiem angielskim, z głośników leci niepasująca do sytuacji muzyka, a oprócz wyniku, nazwiska i narodowości prowadzący nie raczą tłumu niczym szczególnym. O ewentualnej możliwości skopiowania white and red wonderlandu na ziemię beskidzką Crowd Supporters mówią krótko: „Kraina czarów jest tylko jedna”.

Zakopane nie zasypia

Organizacja konkursów Pucharu Świata w skokach narciarskich, na które przyjeżdżają tysiące kibiców, to naturalna okazja do wyciągnięcia ich i ich portfeli do miasta. Czasami dodatkowe atrakcje nasuwają się same, niekiedy trzeba fanów trochę pokierować. Zakopane ma to szczęście, że jeden z deptaków jest synonimem wieczornej zabawy. Krupówki żyją od wczesnych godzin porannych do… wczesnych godzin porannych. Tysiące kibiców na najsłynniejszej ulicy polskich Tatr je, pije, tańczy, odpoczywa i spaceruje. Przyjezdni nie potrzebują do tego lokali, bo dyskotekę – tak jak po sobotnim konkursie drużynowym – rozkręcają nawet na dworze. Skąd ten fenomen? Wynika on m.in. z układu miasta. Ze ścisłego centrum pod Wielką Krokiew najlepiej dojść właśnie tamtędy. Co ciekawe, Wisła też ma u siebie podobny deptak, jednak ludzie nie bawią się na nim tak, jak robią to pod Tatrami. I także w tym wypadku pierwsze skrzypce gra urbanistyka. Malinka leży na obrzeżach. Do zlokalizowanego w centrum amfiteatru jest z trybun ponad godzina marszu. Na Krupówki po ostatnim skoku przejdziemy trzy razy szybciej.

Komentarz:

Cieszy fakt, że FIS zauważyła potencjał drzemiący w polskich kibicach. W porównaniu do nie tak wspaniale skaczących Niemców konkursów i tak mamy niewiele, ale z drugiej strony – patrząc na obecną infrastrukturę – wystarczająco dużo. Wisła już na pierwszy rzut oka wygląda w kalendarzu na wciśniętą na siłę, co nie wszystkim w środowisku się podoba. Ale przyjadą, bo punktów tracić nie wolno. Skocznia im. Adama Małysza, jej otoczenie i sama miejscowość mają potencjał i organizacja w niej najważniejszego narciarskiego cyklu globu miałaby swoje uzasadnienie. Ale tylko, gdyby leżała w Finlandii. Na tamtejsze tłumy „trybunki” okalające przeciwstok z pewnością by wystarczyły.

Napisane dla skipol.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>